Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy na śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy na śniadanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 czerwca 2014

truskawkowa pinacolada



słodkość. lekkość. orzeźwienie. lato w pełni smaków, oby i w życiu.

truskawkowa pinacolada
(1 porcja)

szklanka truskawek
3 krążki ananasa z puszki
pół szklanki soku z ananasa z puszki
1 czubata łyżka wiórków kokosowych

wszystkie składniki wrzucić do blendera i zblenderować na gładkie smoothie. 
przelać, włożyć rurkę i cieszyć się słodyczą. 
smacznego!



akcja:
Letnie Orzeźwienie 2014

wtorek, 10 czerwca 2014

idealny ryż na mleku z truskawkami

do domu przynoszę kilogramy truskawek, co druga osoba mijana na ulicach ma w rękach koszyczek truskawek, a babcia spełniła już tradycję letniego drożdżaka z truskawkami. innymi słowy, trwa najlepszy sezon na całym świecie - sezon truskawkowy! obsesyjnie przesiąkam ich zapachem i słodyczą, cieszę się i marzę. lato jest pełne mocy, truskawki mają moc, każdy z nas ma moc, trzeba się tylko uśmiechnąć.

i choć w blogowym folderze na komputerze czeka wiele warzywnych, słonych, (nareszcie?) niesłodkich przepisów, to nie mogłabym nie wlać w bloga trochę tej truskawkowej słodyczy, trochę tej mojej małej obsesji. coś czuję jednak, że nikt nie będzie miał mi tego za złe, a przepisy przydadzą się każdemu mniejszemu i większemu maniakowi truskawek. :)


za inspirację dziękuję wspaniałej Marcie. pierwszy raz jadłyśmy z Mamą tak idealny ryż na mleku, który faktycznie chce się wylizywać aż po brzegi miseczki. prawdopodobnie posiadacie wszystkie potrzebne składniki do wykonania tego ryżu, a to duży plus, gdy ochota nachodzi niespodziewanie. z dodatkiem owoców również możecie kombinować i dać wodzę owocowej fantazji.

ryż na mleku z truskawkami
(1 porcja)

100g ryżu
1 szklanka mleka
2 łyżki cukru trzcinowego
1/4 łyżeczki mielonej wanilii
szczypta soli
skórka starta z 1/4 cytryny
łyżka jogurtu lub śmietany

szklanka truskawek
łyżeczka cukru trzcinowego (opcjonalnie)

ryż opłukać i wrzucić go do garnka razem z mlekiem, skórką z cytryny i szczyptą soli. doprowadzić do zagotowania, po czym zmniejszyć ogień na najmniejszy i gotować 15 minut, aż ryż będzie miękki i gęsty. nie zapomnij mieszać, ryż lubi przyklejać się do garnków. ;) do gotowego dodać cukier, wanilię i jogurt lub śmietanę, i odstawić wszystko na bok.
następnie lekko rozgnieść truskawki widelcem i, opcjonalnie, wymieszać je z cukrem.
ryż przelać do miseczki i podawać z truskawkami.

smacznego!



akcja:
Milion smaków truskawek

poniedziałek, 12 maja 2014

od wiosny wszystko się zaczyna

już jest najlepsza sałata masłowa, delikatny szczypiorek, młoda cebulka i rzodkiewka. pomidory smakują pomidorowo, a rynek zaludnia się tłumem ludzi tworzących kolejki przy straganach. to właśnie lubię w wiośnie, że jest taka żywa, nie tylko sama w sobie, ale również wokoło. daje życie roślinkom, pysznym warzywom i owocom, a ptaki zaczynają ćwierkać radośnie. rozpoczyna sezon wczesnego wstawania i chodzenia na rynek, po to tylko, żeby załapać się na truskawki  i jagody, rozpoczyna sezon rowerowy, mokrych włosów schnących na wietrze i najdłuższych spacerów z pupilem koło nogi. a przede wszystkim w końcu wyciąga ludzi z domów! 
od wiosny wszystko się zaczyna.



i pasty do kanapek kojarzą mi się wiosennie, bo najlepsze są z dodatkami, które tylko na wiosnę i lato możemy zdobyć. 

lekka pasta łososiowa

- 1 porcja wędzonego łososia
- 1 jajko ugotowane na twardo
- pół pęczku szczypiorku
- sól i pieprz

- do podania: sałata, pomidor, rzodkiewka!

łososia rozdrobnić widelcem ze startym jajkiem, dodać drobno pokrojony szczypiorek i doprawić do smaku (głównie pieprzem, łosoś jest sam w sobie wystarczająco słony).

piątek, 2 maja 2014

po prostu naturalny jogurt bananowy, zwykłe życie i bzy

najprostsza prostota prostoty, a bardziej w słowa ubierając, czasem to tylko dwa składniki, ale czasem to już wystarczająco, czasem nic więcej się nie potrzebuje. tak po prostu. tak naturalnie. tak lekko i pysznie, i śmiesznie oczywiście, choć wydaje się, że świat zawirował w kombinowaniu i wszelkim kupowanym jedzeniu, więc z jednej strony to przepis śmieszny, z drugiej całkiem poważny!

w takiej słodkiej prostocie czuję spokój, którego ostatnio mam niedobór. ze szklanką takiej prostoty (mimo wszystko relaks z kopą przesłodzonej bitej śmietany, czekolady i deserów nie z tej ziemi - to dla mnie nie relaks) siadam na łóżku, moje nogi zamieniają się w poduszkę dla (przyjaciela)psa, a po obydwu moich stronach leżą książki, zeszyty i/lub laptop, na ścianie plan moich marzeń, do którego szczerzę najszerszy uśmiech, a w głowie obrazy owych marzeń. wtedy czuć w powietrzu zwykłe życie i relaks. i jeszcze zapach bzu. jak mogłam o nim zapomnieć! jest piękny i intensywny, serio, nie mogę się go nawąchać. w tym roku zdałam sobie sprawę, że moja wiosna to zapach bzu i to na te kwiaty czekam z utęsknieniem przez bezkwiatową zimę. dlatego nanoszę bukiety różowo-fioletowawych lub białych gałązek do domu, wstawiam do wazonu, a po chwili wszystko pachnie kwiatami. to żaden zbieg okoliczności, że bez również wpisuje się w ramy prostoty. i jeszcze powiem Wam, że po francusku bez to lilas, a to bardzo uroczo. 



naturalny jogurt bananowy
z wanilią

200g jogurtu naturalnego zmiksować z jednym dojrzałym bananem i z ziarenkami z 1/4 laski wanilii. 
podawać samo, z musli, granolą lub z czymkolwiek, co dobrego wyobraźnia podsunie.




piątek, 28 marca 2014

omelette française na słodko


za dużo czasu już nie mam, więc streszczam się w słowach, tak jak streszcza się w minimalizmie dzisiejszy przepis. omelette française, czyli francuski omlet według ulubionej Julli Child, słynnej na całym świecie ze swojej francuskiej kuchni, którą zarażała ludzi w programie French chef.
ten omlet to jeden z najprostszych, najszybszych i przede wszystkim najsmaczniejszych omletów. dla osób uczulonych na gluten polecam tym bardziej, nie trzeba tutaj kombinować z doborem mąki.


omelette française
na słodko
(1 porcja)

- 2 jajka
- szczypta soli
- 2 szczypty cukru
- łyżka wody
- olej do smażenia

- do podania: owoce ze słoików, świeże owoce, dżemy, konfitury, jogurt

roztrzepać jajka z wodą, dodać szczyptę soli i troszeczkę cukru. wymieszać. na patelni rozgrzać łyżkę oleju. wylać masę jajeczną na patelnię, odczekać chwilę, aż spód się zetnie, a następnie trzymając za rączkę patelni potrząsać nią energicznie do przodu i do tyłu, by omlet zwinął się w rulonik. można też pomóc sobie łopatką. przełożyć na talerze i podawać na słodko.

wtorek, 11 marca 2014

mała rewolucja. pancakes bez mąki, cukru i tłuszczu


czy to możliwe, żeby do przygotowania pysznych placków na śniadanie (lub i nie) starczyły nam tylko dwa pospolite składniki i dosłownie kilka minut? czy to możliwe, że nie potrzebujemy mąki, tłuszczu, ani cukru? tak! i jest to jak najbardziej lekka wersja oryginalnych pancakes, a dodatkowo nawet lepiej się smażą i zarówno wyglądem, jak i smakiem, placki te idealnie udają ową amerykańską wersję, możecie spróbować kogoś nabrać (a niedługo prima aprilis).

przepis:
(3 puszyste placki)

- 1 duże jajko (L)
- 1 banan

na początek preludium do zrobienia omleta - oddzielić białko od żółtka. do żółtka dodać banana i zmiksować na gładką masę. białko ubić na sztywną pianę i powoli wlać do masy, zamieszać.
patelnię nasmarować tłuszczem, placki smażyć po kilka minut z obydwu stron.

akcja:
Lekkie desery bez piekarnika

sobota, 8 marca 2014

pieczony... jogurt!


czuję, że ten mały, niepozorny deserek może skraść Wasze serce. jest mały, ale cieszy równie bardzo jak duża porcja zwykłego ciasta, a może nawet bardziej. ja lubię takie małe-duże przyjemności. dla miłośników dietetycznych deserów to ideał, a dla innych może coś nowego i inspirującego? jogurt świetnie znosi pobyt w piekarniku, co więcej - nabiera kremowej esencji, puszystości i delikatności. po cichu można go nazwać al'a serniczkiem, czyli... jogurnik? :)
słodko, lekko i przyjemnie. zapraszam po przepis!

pieczony jogurt
(inspiracja: breakfast's time)
(1 porcja)

- 250g jogurtu naturalnego (około 10 sporych łyżek)
- 1 białko
- 1 łyżka cukru trzcinowego
- ziarenka z 1/4 laski wanilii

białko ubić na pianę, dodać jogurt, cukier i ziarenka z laski wanilii. zmiksować na gładką masę, przelać do kokilki i zapiekać 40 minut w 180*C.

poniedziałek, 17 lutego 2014

luty o smaku truskawek i borówek


napawam się widokiem słońca opanowywującego drogi i wpadającego przez okna do domu. jest coraz jaśniej i cieplej, a dzień coraz dłuższy. idealnie na dwa tygodnie wolnych dni. nawiasem mówiąc przyszedł czas, w którym już nie brak światła przeszkadza w robieniu zdjęć, a jego nadmiar! miałam dzisiaj na sesji walkę z wielkimi cienie robiące się od wszystkiego, również ode mnie, co stało w zasięgu słońca. 

definitywnie więc przyszedł czas, w którym nie wystarczają mi już mrożonki owocowe i domowe konfitury w smakach lata.  i kiedy widzę truskawki czy borówki w sklepach to nie mogę się oprzeć sięgnięciu po nie i wpakowaniu do koszyka. nawet, gdy Mama próbuje "zepsuć" mi tą frajdę wmawianiem, że to nie to co polskie, świeże itp, nie poddaję się - tęsknota do lata wygrywa. potem wygrana ta daje ogromną smakową satysfakcję. choć faktycznie, często te importowane owoce to sama woda, bez zapachu, smaku i wartości. nie mniej jednak zdarza się trafić na te, które są soczyste, dobre i pięknie pachnące. co do ich wartości nie mogę się wypowiedzieć, lecz mam nadzieję, że nie jest najgorzej. 

dziś więc truskawki i borówki na śniadanie w dwóch wersjach. obie są proste i pozostawiają owoce bez żadnych obróbek, w naturalnym ich smaku, lecz obok króluje smak miodowego mleka lub waniliowego. którą wersję wybierzecie? :)


miodowa zupka mleczna 
z truskawkami i borówkami
(1 porcja)

- szklanka mleka
- czubata łyżeczka miodu
- kilka truskawek
- garść borówek
- 2 łyżki musli

mleko gotować aż będzie gorące (w lecie używamy zimnego mleka). na koniec dodać miód i mieszać do jego rozpuszczenia. do mieseczki wrzucać borówki, pokrojone na mniejsze części truskawki i musli. zalać gorącym mlekiem z miodem i od razu podawać.



waniliowa zupka mleczna
z truskawkami i borówkami
(1 porcja)

- szklanka mleka
- 1/4 laski wanilii
- 3/4 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
- kilka truskawek
- garść borówek
- 2 łyżki musli

mleka wymieszać z cukrem z prawdziwą wanilią oraz miąższem z 1/4 laski wanilii. laskę również wrzucić do mleka (doda więcej aromatu) i gotować je do gorąca (w lecie używamy zimnego mleka). do mieseczki wrzucać borówki, pokrojone na mniejsze części truskawki i musli. z mleka wyjąc laski i zalać owoce. podawać od razu!


k

niedziela, 2 lutego 2014

jak smakuje Francja?

  
Dziś jest dzień zwany przez francuzów Chandeleur. Czyli po polsku - święto naleśników. W ramach tego, że jestem po uszy zakochana we Francji, robię sobie Francję w swoim domu. I przy francuskich rytmach muzyki marzę o zamieszkaniu kiedyś w tym wspaniałym kraju, o mówieniu biegle po francusku, o wpasowaniu się w szyk francuskiego dnia, poznawaniu kultury i sztuki francuskiej, zajadaniu rano świeżego, jeszcze ciepłego i chrupkiego croissanta popijanego gorącym mlekiem i podziwiania wieży Eiffla wiele, wiele razy. Marzę zobaczeniu francuskiego baletu i najwspanialszego na całym świecie Haute Couture (najsławniejsze pokazy mody w Paryżu). Bycie jego częścią to marzenie złote, tak samo jak otwarcie małej, przytulnej, dobrej resturacyjki.

Lecz właśnie, żeby w kulinarnych tematach zostać to marzę również o warsztatach kulinarnych z cenionym francuskim kucharzem. Kiedyś myślałam, że dzięki temu nauczyłabym się w końcu smażyć idealne crepes. A teraz myślę, że może nawet mogłabym zabłysnąć taką umiejętnością. Dzisiejsze naleśnikowanie obfitowało w skakanie z radości i piszczenie z powodzenia w smażeniu, oraz z wyglądu i smaku dania (jeszcze nigdy nie widziałam tak złocistych naleśników!). Choć nie wiem jak smakują i wyglądają prawdziwe francuskie crepes wyjęte spod rąk i patelni najlepszych kucharzy tego kraju, to wyobrażam sobie, że to smak bardzo, bardzo podobny. Wyobrażam sobie, że tak smakuje Francja. Choć byłam dwa razy we Francji to niestety nie miałam przyjemności zapoznać się dobrze z ich kuchnią, teraz jednak mam jakieś wyobrażenie i tym wyobrażeniem chcę podzielić się z Wami.





oryginalne francuskie crepes wg Julii Child
(ok. 12 naleśników)
- 1 szklanka mleka
- 1 szklanka wody
- 1,5 szklanki mąki pszennej
- 2 jajka
- 2 łyżki stopionego masła
- 1/4 łyżeczki soli

wszystkie składniki razem dokładnie miksujemy. chłodzimy w lodówce przez 30-60 minut, aby naleśniki były delikatniejsze. smażymy na wysmarowanej masłem i rozgrzanej patelni do zezłocenia z obu stron (na patelnię wlewam trochę mniej niż pół chochelki ciasta).

środa, 29 stycznia 2014

pasta z tofu i pieczonych warzyw

czasem (zgrozo, gdyby tylko czasem!) nie zajmując się nauką w żadnym stopniu, miewając lenia i niechęć do świata, lecę do kuchni i porywam wyobraźnię w smakowe krainy do kuchennych szafek i lodówki. może produkt X połączę z produktem Z, może zrobię coś słodkiego, może wytrawnego, ale z drugiej strony produkt Y już za długo prosi się o zużycie i należałoby się nim zaopiekować. jeszcze kilka zrywków myśli i tak bez planów i dużych zakupów tworzy się najpyszniejsze smaki w swojej kuchni.
z dzisiejszą pastą było tak samo. a pasta ta nie byle jaka, bo w całości roślinna, aromatyczna i na pewno urozmaicająca każdą kanapkę. bo tofu zakupione w dużej ilości nie zeszło mi całe i już znaki dawało o swym terminie ważności, a warzywa w domu mam nieustannie, a robot kuchenny również zawsze skory jest mi pomóc. czyli podsumowując - wymarzona ekipa i pomysł jest, czas start!


pasta z tofu i pieczonych warzyw
(przepis własny)
(1 słoiczek)

- kostka naturalnego tofu (180g)
- 2 pomidory (ok. 200g)
- 1 papryka (ok. 200g, ważona z całym środkiem)
- 4 marchewki (ok. 300g)
- pół łyżeczki/łyżeczka czubrycy czerwonej (zależnie od preferencji ostrości)
- sól i pieprz do smaku

rozgrzać piekarnik do 200*C. marchew obrać i podgotować przez 7-10 minut w wodzie, po tym czasie pokroić ją razem z pomidorem i papryką (pozbywając się białych części) na ćwiartki. 
blaszkę skropić oliwą z oliwek (dowolnym olejem), ułożyć na niej warzywa i piec przez 25-30 minut. po tym czasie warzywa ostudzić, a kiedy nie będą już gorące zabrać się za pokruszenie tofu, wymieszać go z warzywami i zblendować wszystko na gładką masę. na koniec mocno doprawić. jeśli lubisz mocno ostre smaki, możesz dodać 1/4 łyżeczki papryczki jalapeno (pamiętaj jednak, że nadaje ona bardzo dużo ostrości)
smacznego!

wtorek, 7 stycznia 2014

miodowa owsianka na słodki poranek

długi weekend już za nami, koniec leniuchowania, z godziny 9;30 robi się 6;30, spokój zamienia się w szaloną walkę z czasem, a to o 5 minut więcej snu, a to o kilka minut więcej na spokojne wyrobienie się do wyjścia, zrobienia porządnego śniadania i ciepłego ubrania się. chociaż jest cieplutko to bez czapki, szalika i rękawiczek nie wychodzę. ale przynajmniej zmniejszyłam ilość swetrów noszonych na sobie. w zeszłym roku potrafiłam ich mieć na sobie 3, dwa cienkie i jeden gruby. mimo to nadal mi było zimno, dostawałam szału od drgawek ciała, które nie były do opanowania. mniej swetrów i brak drgawek. sukces tej zimy. nawet mam ochotę znowu wyciągnąć rower, jechać nim do szkoły, przyjemnie męczyć mięśnie nóg pedałowaniem, szybciej być w szkole (co równa się późniejszemu wyjściu z domu) i szybciej być w domu po szkole. 10 stopni na plusie, słoneczko, można się rozmarzyć.
gdyby tylko długi weekend się nie skończył byłoby idealnie, prawda? mam dosyć szkoły przyprawiającej mnie o wyczerpanie, obezwładnianie, duszenie, irytacje, frustracje. dosyć. i to wcale nie jest zwykły młodzieżowy bunt na temat szkoły, nie myślcie sobie!

i chociaż nie słodzę owsianki prawie nigdy, to czasem potrzebuję i chcę słodyczy. nie lubię wszelkich batonów, a tym bardziej czekolad, przesłodzonych do granic. więc, gdy brak mi cukru to dosładzam śniadanie zdrowym miodem tworząc najlepszą w świecie słodką owsiankę.
a to wszystko dzięki Elin i urodzinom Pana Tolkiena, które uczczone było owsianką o smaku miodu. i ta odrobina soli dodanej do owsianki to tajemnica jakiegoś magicznego wydobycia wspaniałego smaku tej zupki mlecznej. nie czuć jej wogóle, ale swoje robi.


miodowa owsianka na mleku
(1 porcja)

5 łyżek płatków owsianych
1/2 szklanki mleka + 1/2 szklanki mleka
łyżka (spora) miodu
1/3 łyżeczki soli

płatki owsiane zalewamy na noc połową szklanki mleka i odstawiamy do rana. rano dolewamy resztę mleka, dodajemy sól, stawiamy na gaz i gotujemy do odpowiedniej (gęstej) konsystencji. na koniec dodajemy miód, mieszamy by się rozpuścił i wymieszał. podajemy ze świeżymy owocami.

***
owsianki nie trzeba zalewać na noc, można ją gotować od razu w szklance mleka (lub wtedy 3/4 szklanki), ale jest to dłuższy proces gotowania i moim zdaniem nie aż tak bardzo smaczny. :)

niedziela, 15 grudnia 2013

pierniczkowa owsianka


wszyscy pieką pierniki. u mnie przygotowania do świąt robi się u mnie kilka dni wcześniej, to starczy. zwłaszcza teraz, gdy świąt już nie lubię. (żałuję)
ale grudniowe (świąteczne) smaki przecież są wspaniałe. śniadanie to najlepszy posiłek w ciągu dnia. i pomyślałam, że jak każdy z tym piernikiem to ja zrobię swoją wersję tego ciasta. z początku miała to być pieczona piernikowa owsianka, jednak moje smakowe preferencje bardziej skłaniają się do owsianek gotowanych. więc dziś w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. będzie piernik. owsiany. i gotowany, nie pieczony. 

pierniczkowa owsianka
(przepis własny)
(1 porcja)

- 5 łyżek płatków owsianych
- 1 czubata łyżeczka dobrej przyprawy do piernika
- 1 płaska łyżeczka prawdziwego kakao
- 1 łyżeczka miodu
- 1 łyżeczka masła orzechowego
- miąższ z połowy laski wanilii 
- garść suszonych śliwek
- łyżeczka powideł śliwkowych
- 1 szklanka mleka
wszystkie przyprawy dodajemy do mleka i gotujemy aż mleko będzie gorące. następnie dodajemy płatki owsiane (mogą być wcześniej namoczone w mleku/wodzie) i gotujemy do mocnego zgęstnienia płatków.
w tym czasie kroimy kilka śliwek na mniejsze części.
kiedy płatki są już gotowe nakładamy połowę z nich do miseczki, następnie układamy i lekko wgniatamy w nie pokrojone śliwki i powidła. przykrywamy pozostałą częścią owsianki.


p.s laska wanilii to cudowna przyprawa. chyba żadna inna nie nadaje tak sporo aromatu do potraw. cudownie pachnie, cudownie smakuje i cudownie wygląda. pasuje zwłaszcza do dań na słodko, ale podobno zastosowanie swe znajduje także na wytrawnie (czego jestem bardzo ciekawa). polecam każdemu wypróbować chociaż raz. żaden aromat nie zastąpi prawdziwej laski wanilii.
tutaj możecie kupić, ceny są mocno przystępne (w odróżnieniu od cen w marketach)

p.s 2 - zapraszam do polubienia Jagodownika na facebooku! :)

niedziela, 1 grudnia 2013

owsianka i ostropest

Ostropest (a właściwie ostropest plamisty co niezmiernie kojarzy mi się, uwaga, z salamandrą plamistą, ha!) tak naprawdę odnalazła kiedyś moja Mama, wtedy jednak nie byłam skłonna do próbowania takich dziwnych rzeczy. W ramach współpracy ze Skworcu i wertowania strony tej firmy w poszukiwaniu najlepszych rzeczy jakie chciałabym dla siebie zamówić, odnalazłam ten oto produkt. Jako, że teraz próbowanie dziwnych rzeczy to jedno z moich małych hobby - zamówiłam. Ostropest to ziarna rośliny o działaniu mocno zdrowotnym, ich główną zaletą jest odtruwanie organizmu. Ostropest pomoże w odciążeniu organizmu po jego przeciążeniu (np. po imprezie, świętach czy jakimś zatruciu). Ich smak jest gorzkawy, dlatego sama lubię dodać je do jogurtu z owocami, a najbardziej do owsianki bananowej, w której ta gorzkość perfekcyjnie komponuje się ze słodyczą owocu (przepis poniżej) i, która zyskała miano ulubionej. (Chociaż chyba nie powinnam owsianek nazywać ulubionymi, bo która nie jest ulubiona?). Więcej o ostropeście możecie poczytać tutaj.











Czytanie wspaniałych książek. Rano, przy leniwym weekendowym śniadaniu, w autobusie, w pociągu, na wfie w szkole, w łóżku przed snem. Wszędzie.


owsianka z bananem i ostropestem
(przepis własny)
(1 porcja)

- 5 łyżek płatków owsianych
- 1 szklanka mleka (krowie lub roślinne)
- 1 czubata łyżeczka zmielonego ostropestu
- 1 banan



Płatki mieszamy z ostropestem i zalewamy na noc mlekiem (można pominąć). Rano mocno rozgniatamy banana, łączymy z płatkami i stawiamy owsiankę na gaz. Gotujemy aż będzie gorąca, lepka, kleista i gęsta.
W razie potrzeby dosładzamy, najlepiej miodem, chociaż moim zdaniem jest to całkowicie zbędne.

środa, 27 listopada 2013

podwójnie pomarańczowa owsianka






moi mili, owsianka.
po kryzysie owsiankowym, w końcu się udała! wierzcie mi lub nie, ale to naprawdę pierwsza udana owsianka w ostatnich kryzysowych czasach. dlatego na pewno warto się nią pochwalić i powtórzę ją sobie jeszcze z kilka razy pod rząd, tak mi smakuje i tak się cieszę z powrotu dobrego smaku owsianki! bo to ulubione śniadanie - ciepłe, kleiste, słodkie i zdrowe, i mogące być o nieskończonej liczbie smaków. więc o 7 rano naprawdę można być sfrustrowanym i przygnębionym z powodu braku wyczekiwanego rozgrzewającego i dodającego energii oraz uśmiechu śniadania.
dziś się rozgrzałam.
dziś się uśmiechnęłam. i zaczerpnęłam troszkę energii. troszkę. bo kto pałałby energią idąc na maturę z matematyki?


owsianka na soku 100% pomarańczowym
z rodzynkami i pomarańczą
(przepis własny)
(1 porcja)

- 5 łyżek płatków owsianych
- 1 szklanka soku 100% pomarańcza (Tymbark)
- pół małej pomarańczy
- garść rodzynek

płatki owsiane zalewamy na noc sokiem (można pominąć). jeśli wybraliśmy tą opcję to rano możemy dolać jeszcze trochę soku jeżeli płatki mocno zgęstniały przez noc. 
stawiamy na gaz i gotujemy na małym ogniu do uzyskania gęstej konsystencji. w między czasie kroimy pomarańczę na mniejsze części i przygotowujemy rodzynki. dodajemy je, gdy gotowane płatki są już gotowe, po czym mieszamy kilka razy i od razu ściągamy z gazu.
+ opcjonalnie można dosłodzić. :)


akcja:
Szklanka soku do śniadania

***
a tu zapraszam też na owsiankę podwójnie jabłkową. klik.
której zdjęcia muszę zaktualizować na o wiele lepsze, tylko jakoś brak mi czasu.

sobota, 26 października 2013

maślano-cynamonowo-miodowe śliwki duszone

prostota w zaskakiwaniu i swojej pyszności nie zna granic. czasem żadne fanaberie nie zastąpią zwykłej, prostej prostoty. czasem fanaberie są już przekombinowane, nudne, albo są na raz, na dwa razy do spróbowania. a prostota nigdy nie jest za bardzo prosta, nigdy się nie nudzi i dzięki temu może być na setki razy. lubię te smaki i staram się o nich często pamiętać.
robiłam je kilka dni temu, do jogurtu i musli, wtedy jednak bardzo poranna godzina zmusiła mnie zaprzestania bezsensownej walki z aparatem i światłem, bo i tak od początku stoję z tym na pozycji przegranej, a dodatkowo grozi mi małe spóźnienie do szkoły. te śliwki jednak są tak pyszne, że z chęcią je dla Was powtórzyłam :) sobota i niedziela to dla mnie zbawienie odnośnie zdjęć na bloga.


śliwki duszone w maśle cynamonowym i miodzie
(przepis własny)
(1 porcja)
- kilka śliwek, ilość według uznania
- łyżeczka masła
- 1/3 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka miodu

śliwki przekrawamy na pół, pestki wyrzucamy. masło roztapiamy na patelni razem z cynamonem, robimy to na małym ogniu przez około pół minuty, by cynamon dał masłu dużo swojego smaku. dodajemy miód i czekamy aż się roztopi i dobrze połączy z naszym masłem. dodajemy śliwki stroną od skórki, przykrywamy je przykrywką i dusimy około 2-3 minut. następnie przewracamy owoce na drugą stronę i przykryte znowu dusimy około 2-3 minut.
podajemy na jogurt (jeśli jest naturalny to dobrze nadać mu trochę słodyczy miodem), na jogurt z musli, do owsianek, słodkich kasz i do czego tylko dusza zapragnie. ;) 


***
może macie jakieś porady odnośnie zdjęć przy sztucznym świetle, przy niedoborze dobrego, mocnego światła dziennego? lub może znacie dobre poradniki fotograficzne w internecie? będę wdzięczna za wszystko co moglibyście mi podsunąć ku pomocy :)

środa, 23 października 2013

podwójnie jabłkowa owsianka

rozpoczęcie dnia owsianką to moja najmocniej ulubiona opcja śniadania. a ta prezentowana dzisiaj to jedna z moich ulubionych owsianek. chociaż "ulubiona owsianka: jest pojęciem z dosyć szerokim zakresem rozumowania, bo wlicza się w nie naprawdę duża liczba wszelakich owsiankowych śniadań. ta jednak chyba zajmuje stopień wyższy od "zwykłej ulubionej". osobiście najbardziej smakuje mi na ciepło, jednak nie ma problemu by zjeść ją na zimno. zwłaszcza w takie piękne lato podczas październikowej jesieni jakie mamy teraz.

szum na zdjęciach specjalnie dla moich nerwów dzięki pomocy złego światła o godzinie ósmej rano. smutno mi(.) z tymi walkami ku poskromieniu światła.

jest kilka wersji tej owsianki. dziś prezentuję pierwszą - z rodzynkami. kolejne są z przeróżnymi orzechami lub masłem orzechowym. śmiało więc zastępujcie rodzynki ulubionymi dodatkami.

podwójnie jabłkowa owsianka
(przepis własny)
(1 porcja)

4 czubate łyżki płatków owsianych
3/4 szklanki soku 100% jabłkowego, bez dodatku cukru
pół jabłka
garść rodzynek
1/4 łyżeczki cynamonu

płatki owsiane zalewamy sokiem, przykrywamy talerzykiem i odstawiamy na noc (można pominąć. wtedy po prostu owsianka będzie gotować się rano troszkę dłużej). następnie stawiamy na gaz i gotujemy aż osiągniemy pożądaną (raczej bardziej gęstszą niż rzadszą) konsystencję. dodajemy cynamon, rodzynki i jabłko, gotujemy jeszcze chwilę mieszając. 



akcja:
Rozgrzewające dania

niedziela, 13 października 2013

cynamonowe racuchy ze śliwkami

bardzo miło jest rano spędzić czas w doborowym towarzystwie z doborowym śniadaniem. nawet jeśli dzieje się to przez internet, wspólny poranek wprowadza ogromne cienie radości. kto wie, może kiedyś będzie bardziej wspólny niż wspólny wirtualnie?
dziś razem z M.
po raz drugi.
po raz pierwszy było ciasto jogurtowe z dżemem (mam jeszcze jego zdjęcia. może nawet go Wam pokażę?)
dziś racuchy. że śliwkami, z cynamonem, z cukrem pudrem. na drożdżach. uwielbiam ten widok kiedy ciasto, które pozostawiłam do wyrośnięcia nagle prawie wypływa z miski, choć wcześniej było go do połowy. kiedyś bałam się drożdży, teraz je bardzo lubię.


rozpływają się w ustach. a, gdy usmażycie za dużą porcję... dokładka musi być!


cynamonowe racuchy ze śliwkami
(przepis od babci, zmodyfikowany dodatkiem śliwek i cynamonu)
(ok. 25 sztuk)
100g mąki pszennej
150g mąki pszennej razowej (lub innej pełnoziarnistej)
250ml mleka
1/3 kostki drożdży (cała kostka miała 100g)
8 łyżek cukru (lub miodu, stewi, co kto lubi)
1,5 łyżeczki cynamonu
4 większe śliwki

mleko podgrzewamy, żeby było ciepłe, ale nie za gorące. wszystkie inne składniki oprócz śliwek łączymy. drożdże kruszymy do ciepłego mleka, mieszamy, żeby się rozpuściły i wlewamy do reszty połączonych składników. dokładnie mieszamy i odstawiamy na 30 minut do (magicznego) wyrośnięcia. w tym czasie kroimy śliwki dosyć drobno i po etapie wyrastania łączymy je z ciastem. mieszamy tylko kilka razy i później już nie, żeby ciasto nie opadało. smażymy placuszki, a gotowe obficie posypujemy cynamonowym cukrem pudrem (cynamon+cukier puder)