poza tym kto nie lubi takich słodko-kwaśnych kuleczek zamkniętych w rozpływającym się w ustach cieście? ze śmietaną i cukrem? takie domowe, mięciutkie, z dużą ilością jagód w środku. bo takie, które mają cienkie i miękkie ciasto, a za to dużo farszu w środku lubię najbardziej. to moje pierwsze domowe pierogi, ale już stwierdzam, że najlepsze jakie jadłam. pierwsze razy są najlepsze i najciekawsze. z zainteresowaniem i ciekawością robimy coś i oczekujemy z dreszczykiem emocji jak najlepszych efektów. potem, gdy robimy to już pięćdziesiąty raz czynność traci na takich wrażeniach. ale to, że nic nie pobije takich własnoręcznych cudeniek, z których można być dumnym na 100% zostaje zawsze. :)
pierogi lepiłam wspólnie z Mamą, która była naprawdę pod wrażeniem naszego ciasto. mówiła, że wyszło perfekcyjne. a ja cieszyłam się, jak głupia, bo wcześniej trochę obawiałam, że coś pójdzie nie tak. Mama trochę mnie nastraszyła, że ciasto pierogowe nie zawsze wyjdzie. a ja się teraz pytam? co w tym takiego trudnego? ;) chociaż może coś w tym jest, w tym pierwszym złym razie z pierogami, bo i Mama, i babcia opowiadały mi kiedyś, że ich pierwsze pierogi nie wyszły właśnie ze względu na ciasto. ale tylko pierwsze, kiedy same próbowały coś ogarnąć.
Pierogi z jagodami
(około 25-30 sztuk)
Ciasto:
300g dobrej mąki pszennej (typ 550 lub więcej, nie mniej)
około 170-180 ml ciepłej wody
Farsz:
300g jagód
1,5 łyżki cukru trzcinowego
Na środek stolnicy wysypujemy mąkę i robimy w niej dołeczek, wlewamy stopniowo wodę i ugniatamy ciasto. Znowu robimy dołeczek, wlewamy następną porcję wody i znowu ugniatamy aż zużyjemy około 170-180 ml wody. Ciasto powinno nie kleić się do rąk.
Jagody myjemy, a następnie osuszamy i mieszamy z cukrem.
Ciasto rozwałkowujemy cienko i szklanką wykrawamy kółka. Takie kółka z ciasta w rękach możemy jeszcze delikatnie rozprowadzić by było bardziej cienkie, ale też nie za cienkie. Na każdy placuszek kładziemy jagody, dużo jagód!, byleby pierożki dawało się łatwo pozlepiać. Zlepiamy i odkładamy na bok na ściereczki lub powierzchnię obsypaną lekko mąką.
W dużym garnku gotujemy wodę z łyżeczką masła i doprowadzamy do wrzenia. Wtedy zmniejszamy gaz na najmniejszy i delikatnie wrzucamy wszystkie pierożki. Gotujemy aż do ich wypłynięcia na wierzch wody - około 10 minut.
Podajemy ze śmietaną, jogurtem, cukrem, syropem klonowym, z czym tylko dusza zapragnie. :)
już dawno tak mocno i dobrze nie najadłam się pierogów!
a co chcielibyście zobaczyć w następnym poście?
mrożony jogurt z owocami, wręcz jak prawdziwy lodowy deser, w sam raz na upalne dni,
najlepszy, najdelikatniejszy, najpuszystszy, jednoporcjowy serniczek jaki dotychczas zrobiłam (totalnie eksperymentując)
czy placuszki z kalafiora w sam raz na obiad, ale także śniadanie czy kolację?